Zaczęliśmy się rozbierać. Damon całował moją szyję i mnie rozbierał. Chociaż w sumie nie rozbierał. On zszarpywał ze mnie swoje ubrania. Jednak starał się żeby mnie nie skrzywdzić. To była najcudowniejsza noc w moim życiu. Rano gdy się obudziłam nie było go w łóżku. Zastanawiałam się gdzie jest gdy w tym momencie wszedł do sypialni. W rękach miał tacę.
- Dzień dobry kochanie. - powiedział- Mam dla ciebie śniadanie
- Oh dziękuję bardzo. Nie musiałeś... - powiedziałam.
Miał przygotowane dwa jajka sadzone, tost z nutellą i kakao.
- Skąd wiedziałeś co lubię?- zapytałam.
- Z nikąd. Po prostu ja lubię to samo. - odpowiedział.
- Czuję się jak w niebie. Ciekawe jak tam u Niny?- powiedziałam.
- Nie wiem jak wróci to się dowiemy.
- To oni jeszcze nie wrócili?
- Nie i zastanawiam się dlaczego.
Perspektywa Niny
Gdy wyszli z domu skierowaliśmy się do pobliskiego baru. Zamówiłam tam whisky z lodem. Harry mówi, że alkohol pomaga przyhamować pragnienie. Harry się zapytał:
- Czy mogę panią prosić do tańca?
- Oczywiście - odpowiedziałam mu zadowolona.
Był to taniec-przytulaniec. Zbliżyliśmy się do siebie tak bardzo, że zaczęliśmy się całować. Było cudownie. Ale w końcu skończyła się piosenka. Zaciągnęłam mocno powietrze.
-Było niesamowicie.
- Cieszę się bardzo - odpowiedział Harry.
- Muszę się napić. - powiedziałam.
Podeszłam do barku i znowu zamówiłam alkohol. Czułam pragnienie ale nie chciałam się przyznać Harry'emu. I wtedy barman się zaciął. Nie wytrzymałam i zabiłam go. Zaczęłam pić krew aż wypiłam całość. I tak zrobiłam ze wszystkimi, którzy byli wtedy w barze. Harry próbował mnie zatrzymać ale ja złamałam mu kark. Gdy już skończyłam byłam przerażona. " Boże co ja zrobiłam" myślałam. Zabiłam ludzi. Jednak po chwili się uspokoiłam. " Widocznie taka jest moja natura" pomyślałam. " Nic na nią nie poradzę". Po chwili ocknął się Harry.
- Boże nic Ci nie jest. Harry przepraszam Cie. Ja nie chciałam- powiedziałam.
- Już spokojnie Nina. To moja wina. Powinienem to przewidzieć. Ale mamy inny problem musimy to jakoś zatuszować. I wymyślić jakąś historyjkę dlaczego tak dużo ludzi zginęło.
- Już wiem. Możemy podpalić bar - powiedziałam. - Wtedy to będzie wyglądało tak jakby ludzie zginęli przez pożar.
- Dobry pomysł - powiedział Harry.- Mam w samochodzie benzynę. Przyniesiesz? - podał mi kluczyki.
- Jasne.
Szybko zaczęłam szukać w bagażniku karnistra z benzyną. Gdy go znalazłam szybko pobiegłam do Harry'ego. Patrzyłam jak polewa cały bar łatwopalną substancją i wyciąga zapałki.
- Szybko uciekaj - powiedział.
Po czym rzucił zapałkę. A my staliśmy pod barem i patrzeliśmy jak płonie...
Cudo *___*
OdpowiedzUsuń