Na imprezie nie mogłam się dobrze bawić. Ninie już przeszło ale
mi cały czas po głowie chodziła jedna myśl. Jak to możliwe, że Cathrine żyje? I
czego chce ode mnie. Damon cały czas przyglądał mi się uważnie. Zaczęłam więc
udawać, że się dobrze bawię. W pewnej chwili postanowiłam odpocząć od tej
zabawy. Chciałam się przejść do pobliskiego lasku. W drodze do niego spotkałam
mojego brata.
- Hej, hej Kris zaczekaj chwilę – powiedziałam.
Spojrzałam mu w oczy. No tak znowu był naćpany. Od śmierci
rodziców ciągle to robił.
- Kris zastanów się co ty robisz? Tak chcesz spędzić życie.
Jeżeli dłużej będziesz tak robił to dołączysz do rodziców. I chcesz mnie
zostawić samą na tym świecie?
- Daj mi święty spokój. – odpowiedział.
Nie miałam już na niego siły. Postanowiłam z nim porozmawiać
w domu. Teraz chciałam się przejść. Gdy doszłam do lasku usłyszałam krzyki.
Szybko pobiegłam zobaczyć co się stało. A tam leżało ciało Belli, mojej
koleżanki. A obok stała Cathrine.
- Co ty jej zrobiłaś? – rzuciłam się na nią.
A ona mnie odepchnęła i złapała za ręce. I powiedziała mi:
- Widzisz trzeba było ze mną nie zadzierać i nie odbierać mi
Damona. A teraz zginiesz tak jak Twoja koleżanka Bella. Później wezmę się za
twoją przyjaciółkę Ninę.
- Nie, proszę zostaw mnie. Weź sobie Damona, ale nie zabijaj
mnie.
Jednak nie posłuchała. Wbiła swoje kły w moje gardło i
zaczęła pić moją krew. Jednak nagle zaczęła się krztusić. Wypuściła mnie a ja
poleciałam na ziemię.
- Werbena- wykrztusiła.
Resztkami sił podeszłam do Belli. Jeszcze żyła. Wyjęłam
telefon i szybko zadzwoniłam do Damona.
- Pomocy! – powiedziałam i zemdlałam.
Obudziłam się w szpitalu. Przy moim łóżku siedziała ciotka.
- Co się stało? – zapytałam.
- Nic nie pamiętasz. Byłam na imprezie gdy zaatakowało cię
zwierzę i wypiło większość twojej krwi.
- A Nina i Bella? Co z nimi?
- Bella leży tutaj w szpitalu. Już z nią dobrze. A Ninie nic
się nie stało. Ale dlaczego o nią pytasz. Przecież nie była z tobą w lesie.
- Nie?? A zdawało mi się, że była. – musiałam skłamać. Nie
mogłam powiedzieć ciotce, że grozi na nam niebezpieczeństwo.
- Dobrze Amber. Śpij sobie. Ja idę na chwilę do domu.
Niedługo wrócę.
- Pa ciociu.
Gdy tylko weszła od razu weszła Cathrine. Chciałam krzyczeć
ale ona przytrzymała mi usta i powiedziała.
- Nie zabiję cię. Powiem ci tylko coś i już idę.
Rozejrzała się po Sali aby upewnić się, że nikt nas nie
słyszy.
- Pytałaś się mnie skąd jest to podobieństwo między nami.
Czas żebyś poznała prawdę. Jeszcze zanim stałam się wampirem urodziłam córkę.
Nikt o niej nie wiedział. Gdy tylko ją urodziłam oddałam ją. A ty
prawdopodobnie jesteś moją potomkinią. I musisz mi pomóc. Od wieków ściga mnie
pewien wampir – Klaus. Nie mam czasu aby ci o tym teraz opowiedzieć. Ale on
potrzebuje krwi Petrovej, czyli twojej. Jeżeli jej nie załatwię zabije mnie.
Dlatego albo mi pomożesz albo ja zabiję ciebie. Wybieraj.
- Nigdy w życiu Ci nie pomogę.
- Jak chcesz. Ale możesz pożegnać się z Niną, ciotką i
Krisem. Zabiję ich i zostaniesz sama.
- Poczekaj. Ja pomogę Ci.
- To szybko musimy iść. – powiedziała Cathrine – Witaj Klaus….
Ciekawe, ciekawe... ♥
OdpowiedzUsuń