wtorek, 12 lutego 2013

Rozdział V



Na imprezie nie mogłam się dobrze bawić. Ninie już przeszło ale mi cały czas po głowie chodziła jedna myśl. Jak to możliwe, że Cathrine żyje? I czego chce ode mnie. Damon cały czas przyglądał mi się uważnie. Zaczęłam więc udawać, że się dobrze bawię. W pewnej chwili postanowiłam odpocząć od tej zabawy. Chciałam się przejść do pobliskiego lasku. W drodze do niego spotkałam mojego brata.

- Hej, hej Kris zaczekaj chwilę – powiedziałam.

Spojrzałam mu w oczy. No tak znowu był naćpany. Od śmierci rodziców ciągle to robił.

- Kris zastanów się co ty robisz? Tak chcesz spędzić życie. Jeżeli dłużej będziesz tak robił to dołączysz do rodziców. I chcesz mnie zostawić samą na tym świecie?

- Daj mi święty spokój. – odpowiedział.

Nie miałam już na niego siły. Postanowiłam z nim porozmawiać w domu. Teraz chciałam się przejść. Gdy doszłam do lasku usłyszałam krzyki. Szybko pobiegłam zobaczyć co się stało. A tam leżało ciało Belli, mojej koleżanki. A obok stała Cathrine.

- Co ty jej zrobiłaś? – rzuciłam się na nią.

A ona mnie odepchnęła i złapała za ręce.  I powiedziała mi:

- Widzisz trzeba było ze mną nie zadzierać i nie odbierać mi Damona. A teraz zginiesz tak jak Twoja koleżanka Bella. Później wezmę się za twoją przyjaciółkę Ninę.

- Nie, proszę zostaw mnie. Weź sobie Damona, ale nie zabijaj mnie.

Jednak nie posłuchała. Wbiła swoje kły w moje gardło i zaczęła pić moją krew. Jednak nagle zaczęła się krztusić. Wypuściła mnie a ja poleciałam na ziemię.
- Werbena- wykrztusiła.
 Resztkami sił podeszłam do Belli. Jeszcze żyła. Wyjęłam telefon i szybko zadzwoniłam do Damona.

- Pomocy! – powiedziałam i zemdlałam.





Obudziłam się w szpitalu. Przy moim łóżku siedziała ciotka.

- Co się stało? – zapytałam.

- Nic nie pamiętasz. Byłam na imprezie gdy zaatakowało cię zwierzę i wypiło większość twojej krwi.

- A Nina i Bella? Co z nimi?

- Bella leży tutaj w szpitalu. Już z nią dobrze. A Ninie nic się nie stało. Ale dlaczego o nią pytasz. Przecież nie była z tobą w lesie.

- Nie?? A zdawało mi się, że była. – musiałam skłamać. Nie mogłam powiedzieć ciotce, że grozi na nam niebezpieczeństwo.

- Dobrze Amber. Śpij sobie. Ja idę na chwilę do domu. Niedługo wrócę.

- Pa ciociu.

Gdy tylko weszła od razu weszła Cathrine. Chciałam krzyczeć ale ona przytrzymała mi usta i powiedziała.

- Nie zabiję cię. Powiem ci tylko coś i już idę.

Rozejrzała się po Sali aby upewnić się, że nikt nas nie słyszy.

- Pytałaś się mnie skąd jest to podobieństwo między nami. Czas żebyś poznała prawdę. Jeszcze zanim stałam się wampirem urodziłam córkę. Nikt o niej nie wiedział. Gdy tylko ją urodziłam oddałam ją. A ty prawdopodobnie jesteś moją potomkinią. I musisz mi pomóc. Od wieków ściga mnie pewien wampir – Klaus. Nie mam czasu aby ci o tym teraz opowiedzieć. Ale on potrzebuje krwi Petrovej, czyli twojej. Jeżeli jej nie załatwię zabije mnie. Dlatego albo mi pomożesz albo ja zabiję ciebie. Wybieraj.

- Nigdy w życiu Ci nie pomogę.

- Jak chcesz. Ale możesz pożegnać się z Niną, ciotką i Krisem. Zabiję ich i zostaniesz sama.

- Poczekaj. Ja pomogę Ci.

- To szybko musimy iść. – powiedziała Cathrine – Witaj Klaus….

1 komentarz: