- O Mój Boże Nina! Nic Ci nie jest? - zapytałam. - Słyszałam o wybuchu pożaru w barze.
- Nie nic mi nie jest. To my to podpaliliśmy.- powiedziała.
I po krótce opowiedziała mi całą historię. Byłam nią przerażona. Nina zrobiła rzeź na ludziach? I tak spokojnie o tym mówi? Oł Em Dżi.
- Boże nie rozumiem cię dziewczyno! Zabiłas ludzi, którzy byli w barze i po tym wszystkim tak spokojnie mi o tym opowiadasz?
- Amber, mówiłam Ci, że taka jest natura wampira i nie mam się zamiaru nią przejmować.
Chcieliśmy dokończyć naszą rozmowę ale przerwało nam pukanie do drzwi. Poszłam je otworzyć i oczom ukazał mi się przepiękny chłopak.
- Dzień dobry!- powiedział. - Przepraszam ale czy tutaj mieszkają Stywatorowie?
- Tak. Proszę wejdź. - odpowiedziałam.
Gdy zobaczyli go Harry i Damon przerazali się.
- Niall, co ty tutaj robisz?- zapytał Damon.
- Zaraz, chwileczkę. Kim pan właściwie jest? - zapytałam się nieznajomego.
- Myślę, że o tym powinniście dowiedzieć się od Harry'ego i Damona.
- Mogę wiedzieć co to ma wszystko znaczyć?- zapytałam się
- No właśnie - dołączyła się Nina.
- Niall jest naszym bratem...
Perspektywa Niall'a
Jadąc do moich braci zastanawiałem się czy dobrze robię. Od 100 lat się nie widzieliśmy. I teraz co? Mam się tak po prostu zjawić? Dojeżdżałam już prawie do naszego dawnego domu. Jak to fajnie kiedyś było. Zanim się jeszcze pokłóciliśmy. Jednak teraz nie mam wyboru. Bez ich pomocy nie poradzę sobie. Zapukałem do drzwi. Otworzyła mi blondwłosa piękność.
- Dzień dobry!- powiedziałem. - Przepraszam ale czy tutaj mieszkają Stywatorowie?
- Tak. Proszę wejdź. - odpowiedziała.
Gdy Damon i Harry mnie zobaczyli przerazili się. A te dziewczyny nie wiedziały nawet kim ja jestem. A więc jednak złość im nie przeszła. I jak im miałem powiedzieć z czym przyjechałem. Postanowiłem poczekać do jutra a teraz wymyślić coś innego.
- Czego chcesz? - zapytał się Harry.
No tak mogłem się tego spodziewać. Nie cieszyli się z mego przyjazdu.
- Słyszałem, że mieliście problem z Catheriną.
- Nie bluzgaj. Wiem, że nie to przyjechałeś.
- No dobrze. Odgadliście mnie. Mam do Was pewną sprawę...
środa, 27 lutego 2013
piątek, 22 lutego 2013
Rozdział IX
Zaczęliśmy się rozbierać. Damon całował moją szyję i mnie rozbierał. Chociaż w sumie nie rozbierał. On zszarpywał ze mnie swoje ubrania. Jednak starał się żeby mnie nie skrzywdzić. To była najcudowniejsza noc w moim życiu. Rano gdy się obudziłam nie było go w łóżku. Zastanawiałam się gdzie jest gdy w tym momencie wszedł do sypialni. W rękach miał tacę.
- Dzień dobry kochanie. - powiedział- Mam dla ciebie śniadanie
- Oh dziękuję bardzo. Nie musiałeś... - powiedziałam.
Miał przygotowane dwa jajka sadzone, tost z nutellą i kakao.
- Skąd wiedziałeś co lubię?- zapytałam.
- Z nikąd. Po prostu ja lubię to samo. - odpowiedział.
- Czuję się jak w niebie. Ciekawe jak tam u Niny?- powiedziałam.
- Nie wiem jak wróci to się dowiemy.
- To oni jeszcze nie wrócili?
- Nie i zastanawiam się dlaczego.
Perspektywa Niny
Gdy wyszli z domu skierowaliśmy się do pobliskiego baru. Zamówiłam tam whisky z lodem. Harry mówi, że alkohol pomaga przyhamować pragnienie. Harry się zapytał:
- Czy mogę panią prosić do tańca?
- Oczywiście - odpowiedziałam mu zadowolona.
Był to taniec-przytulaniec. Zbliżyliśmy się do siebie tak bardzo, że zaczęliśmy się całować. Było cudownie. Ale w końcu skończyła się piosenka. Zaciągnęłam mocno powietrze.
-Było niesamowicie.
- Cieszę się bardzo - odpowiedział Harry.
- Muszę się napić. - powiedziałam.
Podeszłam do barku i znowu zamówiłam alkohol. Czułam pragnienie ale nie chciałam się przyznać Harry'emu. I wtedy barman się zaciął. Nie wytrzymałam i zabiłam go. Zaczęłam pić krew aż wypiłam całość. I tak zrobiłam ze wszystkimi, którzy byli wtedy w barze. Harry próbował mnie zatrzymać ale ja złamałam mu kark. Gdy już skończyłam byłam przerażona. " Boże co ja zrobiłam" myślałam. Zabiłam ludzi. Jednak po chwili się uspokoiłam. " Widocznie taka jest moja natura" pomyślałam. " Nic na nią nie poradzę". Po chwili ocknął się Harry.
- Boże nic Ci nie jest. Harry przepraszam Cie. Ja nie chciałam- powiedziałam.
- Już spokojnie Nina. To moja wina. Powinienem to przewidzieć. Ale mamy inny problem musimy to jakoś zatuszować. I wymyślić jakąś historyjkę dlaczego tak dużo ludzi zginęło.
- Już wiem. Możemy podpalić bar - powiedziałam. - Wtedy to będzie wyglądało tak jakby ludzie zginęli przez pożar.
- Dobry pomysł - powiedział Harry.- Mam w samochodzie benzynę. Przyniesiesz? - podał mi kluczyki.
- Jasne.
Szybko zaczęłam szukać w bagażniku karnistra z benzyną. Gdy go znalazłam szybko pobiegłam do Harry'ego. Patrzyłam jak polewa cały bar łatwopalną substancją i wyciąga zapałki.
- Szybko uciekaj - powiedział.
Po czym rzucił zapałkę. A my staliśmy pod barem i patrzeliśmy jak płonie...
- Dzień dobry kochanie. - powiedział- Mam dla ciebie śniadanie
- Oh dziękuję bardzo. Nie musiałeś... - powiedziałam.
Miał przygotowane dwa jajka sadzone, tost z nutellą i kakao.
- Skąd wiedziałeś co lubię?- zapytałam.
- Z nikąd. Po prostu ja lubię to samo. - odpowiedział.
- Czuję się jak w niebie. Ciekawe jak tam u Niny?- powiedziałam.
- Nie wiem jak wróci to się dowiemy.
- To oni jeszcze nie wrócili?
- Nie i zastanawiam się dlaczego.
Perspektywa Niny
Gdy wyszli z domu skierowaliśmy się do pobliskiego baru. Zamówiłam tam whisky z lodem. Harry mówi, że alkohol pomaga przyhamować pragnienie. Harry się zapytał:
- Czy mogę panią prosić do tańca?
- Oczywiście - odpowiedziałam mu zadowolona.
Był to taniec-przytulaniec. Zbliżyliśmy się do siebie tak bardzo, że zaczęliśmy się całować. Było cudownie. Ale w końcu skończyła się piosenka. Zaciągnęłam mocno powietrze.
-Było niesamowicie.
- Cieszę się bardzo - odpowiedział Harry.
- Muszę się napić. - powiedziałam.
Podeszłam do barku i znowu zamówiłam alkohol. Czułam pragnienie ale nie chciałam się przyznać Harry'emu. I wtedy barman się zaciął. Nie wytrzymałam i zabiłam go. Zaczęłam pić krew aż wypiłam całość. I tak zrobiłam ze wszystkimi, którzy byli wtedy w barze. Harry próbował mnie zatrzymać ale ja złamałam mu kark. Gdy już skończyłam byłam przerażona. " Boże co ja zrobiłam" myślałam. Zabiłam ludzi. Jednak po chwili się uspokoiłam. " Widocznie taka jest moja natura" pomyślałam. " Nic na nią nie poradzę". Po chwili ocknął się Harry.
- Boże nic Ci nie jest. Harry przepraszam Cie. Ja nie chciałam- powiedziałam.
- Już spokojnie Nina. To moja wina. Powinienem to przewidzieć. Ale mamy inny problem musimy to jakoś zatuszować. I wymyślić jakąś historyjkę dlaczego tak dużo ludzi zginęło.
- Już wiem. Możemy podpalić bar - powiedziałam. - Wtedy to będzie wyglądało tak jakby ludzie zginęli przez pożar.
- Dobry pomysł - powiedział Harry.- Mam w samochodzie benzynę. Przyniesiesz? - podał mi kluczyki.
- Jasne.
Szybko zaczęłam szukać w bagażniku karnistra z benzyną. Gdy go znalazłam szybko pobiegłam do Harry'ego. Patrzyłam jak polewa cały bar łatwopalną substancją i wyciąga zapałki.
- Szybko uciekaj - powiedział.
Po czym rzucił zapałkę. A my staliśmy pod barem i patrzeliśmy jak płonie...
czwartek, 21 lutego 2013
Rozdział VIII
- Ożyłam jako wampir? - zapytała Nina.
- Tak, ale nie wiem jak to się stało...
- Ale ja wiem- wtrącił się Harry - Zanim Nina umarła dałem jej swojej krwi. Nawet nie wiem jak się jej to udało. Po prostu zaczęła mnie na to namawiać. I się zgodziłem. Właśnie Nina dlaczego chciałaś mojej krwi. I jak ci się udało mnie namówić?
- Widzisz... Jakby Ci to powiedzieć. Ja chciałam zostać wampirem. Pragnęłam żyć wiecznie... Kiedyś spotkałam czarownicę i nauczyła mnie sztuczki jak zaczarować wampira. Aby tobie uległ.
- Ale jak to Nina? Mam rozumieć, że chciałaś zostać wampirem? I nic mi nie powiedziałaś? Ale zrozum, że jako wampir będziesz musiała się żywić krwią. A co jeżeli nie będziesz mogła opanować pragnienia i zabijesz swoją matkę? Nie pomyślałaś o tym? - zapytałam.
- Tak wiem Amber, że będę się żywiła krwią. Ale zdołam zapanować nad pragnieniem aby nie zabić matki. A jeżeli nawet ją zabiję to będę cierpiała ale w końcu mi minie!
- To twój wybór Nina i nie mam zamiaru się z Tobą kłócić. Zaakceptuje twoją decyzję.- odpowiedziałam- Nina co się dzieje?
- Muszę się napić krwi.
- Harry przynieś jej torebkę z krwią. Szybko!
Nina piła krew a ja patrzyłam na nią. Dlaczego mi nie powiedziała, że chce zostać wampirem?
- Może pójdziemy do baru?- zaproponował Harry.
- Chętnie- odpowiedziała Nina.
- Ja zostaje- odpowiedziałam. – Ale Wy idźcie jeśli chcecie.
- Nie no co ty zostaniemy z tobą. – odpowiedziała Nina.
- Naprawdę nie trzeba idźcie się bawić.
- Dobrze. Ja z nią zostanę a wy idźcie.
- Ok. Niedługo wrócimy Amber.- powiedziała Nina.
- Pa.
Zostałam sama z Damonem.
- Dlaczego Nina mi nie powiedziała, że chce zostać wampirem. Niby to nie ja zostałam wampirem ale jest mi to trudniej przyjąć niż jej. Myślałam, że nie da sobie rady ale jak na razie dosyć dobrze jej idzie.
- Amber, proszę cię nie zamartwiaj się tym. Nie zmienisz jej losu ani jej decyzji. Dla niej nawet to lepiej, że się pogodziła z tym kim się stała. Jeżeli nie akceptowała by siebie… Wyobraź sobie jakby jej było trudno bo nie ma lekarstwa na wampiryzm.
- Tak wiem. Masz rację nie powinnam się tym zamartwiać.
- No już kochanie rozchmurz się. – powiedział i mnie przytulił.
Nagle zaczęliśmy się całować. Jego pocałunki były delikatne. Starał się aby mnie nie skrzywdzić. I nawet nie wiem jak ale znaleźliśmy się w łóżku …
piątek, 15 lutego 2013
Rozdział VII
To były koszmarne godziny. Wróciliśmy do domu. Harry niósł Ninę
na rękach. A mnie podtrzymywał Damon abym nie upadła. Pierwszych godzin nie
pamiętam. Zasnęłam. Byłam osłabiona. Straciłam dużo krwi. I jeszcze ta śmierć
Niny. Gdy odzyskałam już świadomość zauważyłam, że Harry nie przejmuje się tym,
że Nina umarła. Doskoczyłam do niego.
- Jak możesz!
Nina nie żyję a ty nie uroniłeś ani jednej łzy. Ona nic dla ciebie nie
znaczyłam, prawda?- Amber! Uspokój się. I posłuchaj mnie uważnie. Nina będzie żyła.
- Ale jak to? Przecież widzę, że nie żyje!!
- W chwili śmierci miała moją krew w organizmie. Oznacza to, że ożyje ale jako wampir. Wtedy wybór będzie należał do niej. Albo wypije krew albo umrze.
- O mój Boże! Ona nie może być wampirem. A co jeżeli nie da sobie rady? Musisz jej pomóc. Nie wiem zrób cokolwiek.
- Cii. Spokojnie. - przytulił mnie- Nina ożyje i będzie wszystko dobrze.
- Gdzie jest tak w ogóle Nina?
- W drugim pokoju. Jest z nią Damon.
- Idziemy.
Wyglądało to okropnie. Patrzeć jak twoja przyjaciółka jest martwa. Oczywiście wiedziałam, że ożyje. Ale bałam się jak poradzi sobie jako wampir. Przecież ona nie cierpi krzywdzić ludzi. Ale pragnienie krwi może być dla niej silniejsze. I co wtedy? Przecież ona się zadręczy. Nagle ktoś zaczął się krztusić.
- O mój Boże. Nina!. Jak się masz? Przepraszam to wszystko moja wina!! Gdybym nie zadzierała wtedy z Klausem. Nina powiedz, że nic Ci nie jest!
- Co się stało?
Spojrzałam znacząco na Harry'ego i Damona.
- Amber, pytam co się stało.
- Widzisz... umarłaś. Ale miałaś w organizmie krew Harry'ego. Więc ożyłaś. Jako wampir...
Rozdział VI
- Dlaczego tutaj przyszedłeś? Miałeś czekać w mieszkaniu. - powiedziała Catherine.
- Jaka ona jest podobna do Ciebie. To musi być Twoja rodzina, nieprawdaż? - powiedział Klaus.
W tym momencie otworzyły się drzwi. To była Nina.
- Uciekaj! - krzyknęłam.
Ale Klaus był szybszy. Złapał ją. A mnie trzymała Cathrine.
- Może lepiej będzie jeżeli już pójdziemy.
- Zostawcie Ninę. Ja nigdzie nie idę jeżeli ją weźmiecie!
- Spokojnie Amber. Nie zostawię Cię samej. - powiedziała Nina. - Idę z Tobą.
- Nie ja na to nie pozwolę. Puszczajcie ją!! - dostałam histerii.
Uderzyli mnie i straciłam przytomność.
Obudziłam się w jakimś mieszkaniu. Okna były zasłonięte, więc nie mogłam zobaczyć gdzie jestem. Obok mnie leżała Nina.
- O mój Boże! Nina, nic Ci nie jest?
- Nie, nie ze mną wszystko dobrze. Ale z Tobą…
Dopiero teraz zauważyłam, że mam pobieraną krew!
- Halo! Jest tu ktoś?- zapytałam.
- O w końcu się obudziła moja śpiąca królewna.- powiedział Klaus.
- Dlaczego potrzebujesz mojej krwi. Dlaczego nie weźmiesz od kogoś innego. I dlaczego jest tu Nina?
- Strasznie dużo pytań .Dlaczego potrzebuję twojej krwi. Widzisz moja cała rodzina jest zasztyletowana. Jeżeli wyjmę z nich sztylet od razu spłoną. Chyba, że dam im Twoją krew. Twoi przodkowie ich zasztyletowali i rzucili zaklęcie, że tylko krew ich albo ich potomków może odwrócić klątwę.
- To rozumiem. Ale dlaczego jest tu Nina?
- Jeszcze nie wiem. Napatoczyła się a nie mogłem pozwolić aby ktoś nam przeszkodził. Tyle krwi chyba starczy. Ale Wy nigdzie nie pójdziecie. Dopóki nie wrócę tutaj ze swoją rodziną.
Wyszedł do drugiego pokoju. Dałam Ninie znać, że ma iść za mną. Doszliśmy do drzwi gdy pojawił się Klaus.
- Puszczaj- zaczęłam się szarpać.
- Widzę, że nie mogę załatwić tego po dobroci. Dobrze załatwimy to inaczej.
Gdy tylko to powiedział złapał Ninę i zaczął pić krew z jej szyi.
- Nie, zaczęłam krzyczeć. Zostaw ją.
Puścił ją na ziemię ale ona się nie ruszała. Była martwa! Lecz w tym momencie ktoś otworzył drzwi. To był Damon i Harry. Klaus gdy tylko ich zobaczył ulotnił się.
- Nina!- rzucił się na ziemię Harry- Nina!
- Nic ci nie jest? – zapytał się Damon.
- Nie zajmijcie się Niną. Ona jeszcze żyje.
- Nie Amber. Ona już nie żyję nie bije jej serce. Weźmiemy ją i wracamy do domu…
wtorek, 12 lutego 2013
Rozdział V
Na imprezie nie mogłam się dobrze bawić. Ninie już przeszło ale
mi cały czas po głowie chodziła jedna myśl. Jak to możliwe, że Cathrine żyje? I
czego chce ode mnie. Damon cały czas przyglądał mi się uważnie. Zaczęłam więc
udawać, że się dobrze bawię. W pewnej chwili postanowiłam odpocząć od tej
zabawy. Chciałam się przejść do pobliskiego lasku. W drodze do niego spotkałam
mojego brata.
- Hej, hej Kris zaczekaj chwilę – powiedziałam.
Spojrzałam mu w oczy. No tak znowu był naćpany. Od śmierci
rodziców ciągle to robił.
- Kris zastanów się co ty robisz? Tak chcesz spędzić życie.
Jeżeli dłużej będziesz tak robił to dołączysz do rodziców. I chcesz mnie
zostawić samą na tym świecie?
- Daj mi święty spokój. – odpowiedział.
Nie miałam już na niego siły. Postanowiłam z nim porozmawiać
w domu. Teraz chciałam się przejść. Gdy doszłam do lasku usłyszałam krzyki.
Szybko pobiegłam zobaczyć co się stało. A tam leżało ciało Belli, mojej
koleżanki. A obok stała Cathrine.
- Co ty jej zrobiłaś? – rzuciłam się na nią.
A ona mnie odepchnęła i złapała za ręce. I powiedziała mi:
- Widzisz trzeba było ze mną nie zadzierać i nie odbierać mi
Damona. A teraz zginiesz tak jak Twoja koleżanka Bella. Później wezmę się za
twoją przyjaciółkę Ninę.
- Nie, proszę zostaw mnie. Weź sobie Damona, ale nie zabijaj
mnie.
Jednak nie posłuchała. Wbiła swoje kły w moje gardło i
zaczęła pić moją krew. Jednak nagle zaczęła się krztusić. Wypuściła mnie a ja
poleciałam na ziemię.
- Werbena- wykrztusiła.
Resztkami sił podeszłam do Belli. Jeszcze żyła. Wyjęłam
telefon i szybko zadzwoniłam do Damona.
- Pomocy! – powiedziałam i zemdlałam.
Obudziłam się w szpitalu. Przy moim łóżku siedziała ciotka.
- Co się stało? – zapytałam.
- Nic nie pamiętasz. Byłam na imprezie gdy zaatakowało cię
zwierzę i wypiło większość twojej krwi.
- A Nina i Bella? Co z nimi?
- Bella leży tutaj w szpitalu. Już z nią dobrze. A Ninie nic
się nie stało. Ale dlaczego o nią pytasz. Przecież nie była z tobą w lesie.
- Nie?? A zdawało mi się, że była. – musiałam skłamać. Nie
mogłam powiedzieć ciotce, że grozi na nam niebezpieczeństwo.
- Dobrze Amber. Śpij sobie. Ja idę na chwilę do domu.
Niedługo wrócę.
- Pa ciociu.
Gdy tylko weszła od razu weszła Cathrine. Chciałam krzyczeć
ale ona przytrzymała mi usta i powiedziała.
- Nie zabiję cię. Powiem ci tylko coś i już idę.
Rozejrzała się po Sali aby upewnić się, że nikt nas nie
słyszy.
- Pytałaś się mnie skąd jest to podobieństwo między nami.
Czas żebyś poznała prawdę. Jeszcze zanim stałam się wampirem urodziłam córkę.
Nikt o niej nie wiedział. Gdy tylko ją urodziłam oddałam ją. A ty
prawdopodobnie jesteś moją potomkinią. I musisz mi pomóc. Od wieków ściga mnie
pewien wampir – Klaus. Nie mam czasu aby ci o tym teraz opowiedzieć. Ale on
potrzebuje krwi Petrovej, czyli twojej. Jeżeli jej nie załatwię zabije mnie.
Dlatego albo mi pomożesz albo ja zabiję ciebie. Wybieraj.
- Nigdy w życiu Ci nie pomogę.
- Jak chcesz. Ale możesz pożegnać się z Niną, ciotką i
Krisem. Zabiję ich i zostaniesz sama.
- Poczekaj. Ja pomogę Ci.
- To szybko musimy iść. – powiedziała Cathrine – Witaj Klaus….
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)